| Kralovedvorsky Okruch 2013 |
| Wpisany przez fufufufek |
| czwartek, 19 września 2013 08:19 |
|
Na wyścigi we Dworze Kralovym wybieraliśmy się od dwóch lat. W zeszłym roku nie dotarliśmy z powodu mojej kraksy w Horicach, nie zdążyliśmy naprawić motocykla i nie było sensu jechać. W tym roku Kralovodvorsky Okruch od początku był wpisany na nasza listę wyścigowych imprez na które chcieliśmy pojechać. Po nie bardzo udanym wyjeżdzie do Horic czuliśmy pewien niedosyt i liczyliśmy że następny wyścig będzie lepszy. Z resztą wszyscy nasi znajomi polecali nam tą miejscowość i muszę powiedzieć że nie zawiedliśmy się. Dotarliśmy na miejsce w czwartek w nocy padok umiejscowiony był w pięknym starym parku w którego części znajdował się stary cmentarz, na szczęście nic tam nie straszyło nie licząc kilku nocnych marków znieczulonych z lekka czeskim piwkiem. O tym samym czasie dojechał Robert z junakiem i kolega Kapeć ze swoją hondą CB500 na swój pierwszy wyścig. Po rozłożeniu naszego majdanu zasiedliśmy do nocnej gawędy wspomagani "żołądkową gorzką" , przeciągnęliśmy rozmowy chyba do czwartej nad ranem.
  W piątek jak zwykle kontrola techniczna, załatwianie formalności wpisowych, potem czas wolny. Niestety w nocy zaczął padać ulewny deszcz, co nie wróżyło dobrze porannym startom. Rano było wszytko mokre, a na niebie ciemne chmury. Jednak tym razem uśmiechnęło się do nas szczęście i zaczął wiać wiatr, który rozgonił chmury. Pierwsze starty odbywały się jeszcze po wilgotnej nawierzchni, jednak my startowaliśmy dużo później więc nie musieliśmy się obawiać wody. Słoneczko zaczęło coraz mocniej przypiekać, jednak umiejscowienie padoku pod wielkimi, rozłożystymi drzewami było wręcz idealne. Wyjazd z padoku na tor znajdował się również pod osłoną drzew, przez co nie gotowaliśmy się w kombinezonach czekając na start.
Pierwszy trening w sobotę potwierdził doskonałe opinie o tym torze, świetna lokalizacja i bardzo fajnie ułożona trasa, dużo zakrętów,podjazdów, kilka prostych na których można było się nieżle rozpędzić. Jednak potwierdziły się też złe opinie na temat nawierzchni, było sporo dziur i nie równych studzienek kanalizacyjnych. Jechało się świetnie poranny i popołudniowy trening przeleciał nie wiadomo kiedy.Popołudnie upłynęło nam, a głównie Szymonowi, który jest dobry z elektryki motocyklowej, na przywracaniu do życia silnika w sajdzie Dr. Burzy. Nocna ulewa zalała moduł zapłonowy który odmówił posłuszeństwa. Naprawa udała się dopiero po wymianie uszkodzonego modułu na stary zapłon z seryjnej Hondy. Dzięki szybkiej reanimacji zapłonu udało się chłopakom wystartować w niedzielnym biegu. Niespodzianie na terenie padoku pojawil się sławny Vaclav Parus, który pozował do zdjęć z największą kolekcją motocykli CZ Walter zgromadzoną w jednym miejscu, na dwóch z tych motocykli sam ścigał się w latach 50tych. Sami oczywiście skorzystaliśmy z okazji zrobienia kilku fotek, taka okazja mogla się już nie powtórzyć!
W niedziele pogoda nadal dopisywała, pierwszy z naszej polskiej ekipy startował Kapeć na Hondzie, dał rade i poszły "pierwsze koty za płoty". My jechaliśmy później. Cały wyścig przebiegał  bez niespodzianek, aż do ostatniego okrążenia na którym zaliczyłem potężny uślizg tylnego koła. Nie wiedziałem co się stało, opanowałem motocykl i jadę dalej, ale za jakiś czas znowu uślizg. Na szczęście zaraz meta i pomijając okrążenie pożegnalne zjechałem do paddoku.Okazało się że poluzował się filtr oleju i olej kapał prosto na tylnią oponę! Tym razem miałem więcej szczęścia niż rozumu. Szymon i Robert dojechali bez niespodzianek. Jedyną niespodzianką i to miłą , było miejsce na pudle dla Roberta. Myślę że Dvor Kralove na stale już będzie wpisany w naszego kalędarza wyścigów. Wszyscy nam polecali tą imprezę i nie zawiedliśmy się. Za rok na pewno staniemy tu na linii startu .Doskonała organizacja i świetna lokalizacja to mocne punkty Kralovodvorskiego Okruhu. |
| Poprawiony: niedziela, 10 listopada 2013 20:39 |




